| Być może się modlisz... |
| Wpisany przez o. Maciej |
|
„Miłość którą jest Bóg w nas, ukaże nam drogę, którą mamy kroczyć, którą mamy kroczyć”. Te słowa rozbrzmiewały podczas drogi krzyżowej na nocnym czuwaniu maturzystów ‘2009, na Jasnej Górze. Jedni byli rozmodleni i zadumani a inni wydawali się być znudzonymi, albo mało zainteresowanymi. Jedni starali się być blisko obrazu inni jakby odwrotnie chyba nawet myślami byli daleko. Część uczniów pielgrzymowała z własnej woli, inni, „bo wszyscy jadą”. Duża część z nas na Jasnej Górze była pierwszy raz w życiu. Jedni chcieli się przejechać z klasą „na jedyną wycieczkę” i skorzystać z „dorosłości” a inni, by w końcu poprosić o łaskę na czas zdawania egzaminów. Jedni uczestniczyli aktywnie, inni drzemali. Jedni na kolanach krążyli kilka razy, „bo jest fajnie”, inni pełni trwogi i niepewności w taki sposób prosili o pozytywne wyniki matury. Jedni milczeli, inni głośno śpiewali, a jeszcze inni śmiejąc się przeszkadzali. Tak wyglądało czuwanie Maturzystów Ziemi Wadowickiej, którego byliśmy uczestnikami. Odbyło się ono w nocy z 22 na 23 kwietnia. Z naszej szkoły wyjechały dwa autokary. W sumie zmieściło się w nich dziewięćdziesiąt pięć osób. Każdy mógł skorzystać z tej formy modlitwy jak tylko chciał. Mieliśmy czas na osobistą modlitwę, na Eucharystię. Był czas na Różaniec, Drogę Krzyżową, Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Był czas na śpiew i czas na milczenie. Był czas na wędrówkę dookoła obrazu Królowej Polski. Jedni pełni szacunku dla tego świętego miejsca zachowywali się jak należy, inni zapomnieli, że to duchowa stolica Polski. Obserwowałem całe czuwanie z nieco innej perspektywy. Siedziałem na samym przedzie w prezbiterium i śpiewałem ze scholą. Byłem bardzo blisko cudownego obrazu. W takiej chwili chciałoby się tyle powiedzieć, a nie mogłem się zdecydować od czego zacząć. Moją prywatna modlitwę zdominowało milczenie. Zmęczenie przeplatało się z radością a trwoga z pewnością. Chciałem poczuć, że wszystko będzie dobrze, że wszystko się uda, ale takie poczucie wcale nie przyszło... może to i lepiej. Trzeba jeszcze trochę się wysilić, przezwyciężyć strach jeszcze tych kilku ostatnich dni. Nie powinniśmy zapomnieć, że wszystko co mamy, i kim jesteśmy zawdzięczamy Jemu. Dziękujemy naszym Wychowawcom za trud jaki włożyli w nasze wychowanie. Dziękujemy Katechetom, którzy nas formowali duchowo i zorganizowali to czuwanie. Myślę, że każdy wyciągnął z niego to co chciał. Myślę, że każdego choć trochę poruszyło. Ufajmy, że „Miłość którą jest Bóg w nas, ukaże nam drogę, którą mamy kroczyć, którą mamy kroczyć.”
Rafał Iwański 3 a Zdjęcia z pielgrzymki można oglądnąć w szkolnej galerii.
|
