| Naszym ojcom wystarczyły... |
| Wpisany przez Samozwańczy Król sali 12 wraz ze świtą |
|
"Naszym ojcom wystarczały ryby słone i cuchnące my po świeże przychodzimy w oceanie pluskające..." Z tymi słowami dzielna drużyna rycerska ruszyła dzisiaj na podbój Gdańska. Nastroje były dobre albowiem karczma nam się udała i sił nabrali wszyscy. W Gdańsku bajarz prześwietny nas przywitał i siła historyjek ucieszynch opowiadać począł. Ruszyliśmy tedy za nim szlakiem sławnych Polaków przed Bramę Stoczni i dalej w podróż historyczną. Ciesząc oczy urodą bram Gdańska napotkaliśmy wieżę niezwykłej wysokości, na której niewiasty nadobne nasze zostać zapragnęły, czy to zmęczeniem pokonane, czy to w nadziei na uwolnienie przez królewicza jakiegoś. Tylko bardziej doświadczone ryzykować długiego czekania nie chciały.
Ostatecznie znużeni wędrówką po prześwietnym mieście ruszyliśmy do Sopotu w tamtejszym Aquaparku wywczasu zażyć. Najdzielniejsi z dzielnych ruszyli nawet w fale Bałtyku jantaru szukać. Wieczorem zaś stanęliśmy w szranki z miejscową gawiedzią, którą na ubitą ziemię na piłkę siatkową zwaną, wyzwaliśmy. Niestety dzielni nasi mężowie polegli 3:2. Kończyć nam trzeba bowiem dźwięki lutni już słychać, a białogłowy bielidło na twarze skończyły nakładać. Ucztę z tańcami czas zacząć. |