NASI ABSOLWENCI

Witam. Sporo czasu już minęło od mojej matury, ale muszę powiedzieć, że nadal wspominam "Szesnastkę" jako najpiękniejszy okres w moim życiu. Zdarza mi się (dość często) odwiedzać witrynę internetową Liceum, dziś jednak po raz pierwszy trafiłem na profil szkoły na Facebook'u - i znalazłem ogłoszenie, w którym prosicie o kontakt absolwentów... niestety, mam wrażenie, że nie do końca spełniam określone w tym ogłoszeniu wymagania - nie wydaje mi się bowiem, abym dokonał w życiu rzeczy ważnych, szczególnych czy wyjątkowych, w każdym razie - nic na tyle chlubnego bym mógł się tym publicznie chwalić. Pochlebiam sobie jedynie, że (i niemała w tym zasługa odebranej w murach "Szesnastki" edukacji) życie moje jest - a przynajmniej jak dotąd było - ciekawe, urozmaicone, pełne przygód... inaczej mówiąc, czuję się w moim życiu hmm... spełniony.

Z prawdziwą przyjemnością zauważyłem, że XVI Liceum prowadzi klasę o profilu policyjno-wojskowym, a przyjemność owa wynika z faktu, iż sam wybrałem życie żołnierza - przeto wszystko co z mundurem i militariami związane jest mi bliskie. Pokrótce: po ukończeniu szkoły średniej przez pewien czas udawałem, że studiuję. Rzeczy trzeba nazywać po imieniu i tak właśnie było. Niestety - a może raczej na szczęście - żadna fikcja nie jest vw stanie zastąpić normalnego życia, przeto i ja postanowiłem w pewnym momencie coś konkretnego ze swym życiem zrobić... i "zaciągnąłem się", który to zgrabny zwrot oznacza po prostu, że zglosiłem się do służby zasadniczej - bo wtedy jeszcze takowa istniała, w wymiarze osiemnastu miesięcy.

Aby rzecz całą (czyli moje dwadzieścia lat w mundurze) przedstawić w możliwie krótkiej a tym samym nie nużacej czytającego formie: służyłem w różnych miejscach w kraju i za granicą, byłem jednym z pierwszych Polaków, którzy po wstąpieniu Polski do NATO przeszkoleni zostali przez Armię Stanów Zjednoczonych - najpierw w Bazie Lotniczej Lackland w Teksasie, później w Fort Benning w Georgii. Byłem też jednym z pierwszych polskich podoficerów skierowanych do pracy w strukturach NATO - służyłem przez trzy lata w największej bazie lotniczej w Europie - w Ramstein w Niemczech. Zajmowałem się szkoleniem - samego mnie to bawi - adeptów wojskowości w Szkole Podoficerskiej Wojsk Lądowych w Zegrzu.

Zawsze jednak wracałem do Krakowa, więc i z Zegrza najszybciej jak to było możliwe przeniosłem się do podkrakowskich Balic. Obecnie zaś służę w Komponencie Sił Wczesnego Ostrzegania NATO E-3A AWACS w Geilenkirchen w Niemczech - czyli latam słynnym samolotem AWACS.

Pisałem to już, a teraz chciałbym powtórzyć: myślę, że wiedza i wychowanie jakie otrzymałem w XVI LO stały się podstawą tego, że "jakoś" sobie w życiu radzę. Z pewnością "dokonania" moje nie są nazbyt imponujące - więc proszę może nie umieszczać niniejszego listu pomiędzy wypowiedziami osób, które faktycznie mają się czym pochwalić. Mając jednak okazję "przekazania" czegokolwiek współczesnym uczniom mojej alma mater - chciałbym powiedzieć jedno: cokolwiek się w życiu robi - najważniejsze, to po prostu być człowiekiem... mówię to jako żołnierz, który przez dwadzieścia lat zajmował się tak "technicznymi i ścisłymi" przedmiotami jak łączność, radary, latanie; przede wszystkim jednak mówię to jako absolwent klasy humanistycznej.

Na zakończenie: będę bardzo wdzięczny za przekazanie moich pozdrowień Pani Profesor Elżbiecie Góralczyk - wspaniałej Wychowawczyni i Pedagogowi, osobie która na zawsze pozostaje w mojej wdzięcznej pamięci i która tak wspaniale potrafiła zaopiekować się naszą - wtedy już IV-tą klasą - gdy wszyscy inni, jak się zdawało stracili wszelkie nadzieje na zrobienie z nas ludzi.

Pozdrawiam serdecznie, Andrzej Karpiński.

Zapraszam na moją stronę internetową.