ARCHIWUM

 

Zbiórka była o 6.30 na Dworcu Głównym, odjazd pociąg o 6.45. Kolej wybraliśmy dlatego, że to najtańszy środek transportu a poza tym mocno związany z funkcjonowaniem obozu w Oświęcimiu. Gdyby nie było kolei, komory gazowe w Auschwitz zapewne by nie powstały a Zagłada dokonałaby się w inny sposób. Byli wśród nas tacy, którzy pierwszy raz w życiu jechali pociągiem, co niewątpliwie uznać należy za niezwykle wyrazisty znak czasu.

alt
 
Typowe grupy szkolne zwiedzają zazwyczaj kompleks oświęcimskiego muzeum bardzo krótko. My chcieliśmy uniknąć pośpiechu i spędziliśmy tam ponad sześć godzin a był to czas, w którym udało się nam poznać tylko najważniejsze elementy nazistowskiej machiny śmierci. W ciągu jednej, choćby całodniowej wizyty nie można przecież zrozumieć tego, co podczas wojny wydarzyło się w obozie, bo Auschwitz z bezmiarem bólu, cierpienia i zła jest jak odrębna planeta. Ktoś zauważył kiedyś, że pomiędzy pierwszą i ostatnią literą nazwy Auschwitz - od A do Z - skupia się jak w soczewce cała rzeczywistość hitlerowskiego ludobójstwa, skupia się cały świat.
Przez cały czas spotykaliśmy grupy zwiedzających z całego świata. Żydzi, Niemcy, Anglicy, Amerykanie... Koło południa zrobiło się nawet tłoczno. Nic dziwnego, czy tego chcemy, czy nie, Auschwitz to najsłynniejsze miejsce w Polsce. Trudno powiedzieć, który z obiektów tej symbolicznej przestrzeni mocniej oddziałuje na świadomość człowieka, znajdującego się w jej środku. Czy jest nią brama napisem Arbeit macht frei, rzędy obozowych bloków, ściana śmierci, komora gazowa, willa komendanta obozu Rudolfa Hossa i szubienica, na której go powieszono, czy też może drut kolczasty, stosy włosów ofiar i puste puszki po cyklonie B? W Birkenau mamy natomiast wartownię, rampę, ruiny krematoriów i las kominów pozostałych po zniszczonych barakach obozowych. Wielkie wrażenie wywarła na nas wystawa fotografii Żydów z Będzina i Sosnowca eksponowanych w centralnej Saunie oraz filmy dokumentalne i slajdy pokazywane na wystawie poświęconej zagładzie Żydów węgierskich.
Psychiatrzy zajmujący się przeżyciami ofiar nazistowskiego ludobójstwa i traumą Holokaustu podkreślają, że młodych ludzi zwiedzających tereny dawnych obozów koncentracyjnych nie wolno zostawiać sam na sam z wrażeniami wyniesionymi z tych miejsc. Dla nas takim symbolicznym opuszczeniem strefy śmierci stała się wizyta w oświęcimskiej synagodze. Pięknie odrestaurowany obiekt pełni dziś funkcje religijne, ale służy też jako centrum edukacyjne i muzeum. Zwiedzanie obiektu i krótkie zajęcia warsztatowe pozwoliły nam poznać codzienność przedwojennego Oświęcimia. Zmęczeni po całym dniu zajęć wróciliśmy do Krakowa póżnym wieczorem. Wzięły w nim udział 22 uczennice z 2A i 1C.
 
Całość zorganizował Grzegorz Siwor.
WARTO ZOBACZYĆ:
O wystawie w Saunie i zagładzie Żydów z Będzina:
 
Strona miejsca pamięci i muzeum w Oświęcimiu:
Centrum Żydowskie w Oświęcimiu:
 
Grzegorz Peradze – postać niezwykła: